Dotyk i ruch

Tekst: Piotr Stanisławski, dziennikarz tygodnika „Przekrój”

Najnowsze technologie pracy z komputerem angażują już nie tylko nadgarstek, lecz także całe ciało użytkownika

Do czasu, gdy komputer stał się narzędziem pracy, ulepszane są sposoby porozumiewania się z nim. 40 lat temu ogromne maszyny dyktowały warunki, a ludzie z trudem uczyli się ich języka, szczęśliwi, że dane jest im obcować z cudem techniki. Jednak już wtedy zaczęli się pojawiać wizjonerzy, którzy zdawali sobie sprawę z tego, że ostatecznie zwycięży ludzka potrzeba wygody.

Polecenia wydawane palcem

Pierwszy projekt myszy komputerowej powstał w 1964 roku, a rok wcześniej na Massachusetts Institute of Technology miała miejsce pierwsza przymiarka do graficznego interfejsu użytkownika, bez którego nie wyobrażamy sobie dziś komputerów. Chodzi o koncepcję, zgodnie z którą człowiek wydaje komputerowi polecenia, posługując się abstrakcyjnymi symbolami odwołującymi się do obiektów znanych z codziennego życia: biurka, teczek, kalkulatora czy kartki.

To, że dziś niemal wszystkie komputery wykorzystują prawie identyczną zasadę ikon i nakładających się na siebie okien, zawdzięczamy komputerowi Xerox Alto z 1973 roku, który zobaczyli później twórcy komputerów Macintosh i „pożyczyli sobie” od niego koncepcję systemu z oknami i ikonami.
Dziś panuje dyktat zestawu klawiatura-myszka-monitor. Jesteśmy do niego tak przyzwyczajeni, że trudno nam wyobrazić sobie coś wygodniejszego. O umowności tego systemu sterowania można przekonać się, obserwując ludzi, którzy po raz pierwszy mają do czynienia z takim sprzętem i próbują przesuwać myszką po ekranie komputera. Śmieszne? Owszem, ale i logiczne – w końcu gdy chcemy wziąć kubek, sięgamy po niego, a nie wysuwamy ręki gdzieś w bok.

Ten brak przełożenia typowego interfejsu komputerowego na naturalne ludzkie gesty zrodził pomysł sterowania dotykiem. Od kilkunastu lat można spotkać jego praktyczne zastosowania, takie jak kioski informacyjne czy dotykowe ekrany bankomatów. Czemu jednak ta metoda nie przeniosła się na biurkowe komputery? Podejmowano takie próby, opracowywano nawet systemy operacyjne, którymi wygodnie można kierować za pomocą palca. Jednak badania pokazały, że ten sposób ma sporo wad, a dwie go dyskwalifikują: zmęczenie ręki i rozmiary dłoni, która zasłania sporą część ekranu, uniemożliwiając wygodną pracę.

Trzeba było dopiero nastania epoki iPhona, a potem iPada, by właściwie wykorzystać możliwości, jakie daje dotykowy interfejs. Można go sprawnie używać wtedy, gdy urządzenie daje się wygodnie trzymać w jednej dłoni i ustawiać w takiej pozycji, jaka nam najbardziej odpowiada. Kolejnym krokiem jest sterowanie za pomocą prostych gestów.

W większości współczesnych interfejsów dotykowych stosuje się choćby gest „szczypania”, który służy do powiększania i zmniejszania obrazu na ekranie. Współczesne panele dotykowe z powodzeniem radzą sobie z rozpoznawaniem ruchów wykonywanych wszystkim palcami, a programiści uczą się lepiej wykorzystywać te możliwości.



Szczypanie po ekranie

Czy jednak dotykowe interfejsy mają szansę zaistnieć w komputerach stacjonarnych? Magic Trackpad, czyli kolejny eksperyment firmy Apple, to znany z laptopów gładzik, jednak w znacznie większej i oddzielonej od komputera odmianie. Zamiast trzymać rękę na myszce, kładziemy ją na trackpadzie leżącym obok klawiatury. Dzięki temu możemy wykonywać całkiem skomplikowane gesty: zmniejszać, powiększać i obracać obrazy, wygodnie przemieszczać się nawet po wielkim dokumencie czy błyskawicznie przełączać między programami. Na pierwszy rzut oka wydaje się to dziwaczne, ale po kilkunastu minutach pracy okazuje się oczywiste i wygodne.
Innym pomysłem, wciąż z resztą rozwijanym, jest mysz komputerowa, której cała górna powierzchnia jest jednym panelem dotykowym. Reaguje na gesty wykonywane kilkoma palcami.

Ruch przy komputerze

Coraz wyraźniejsza tendencja do wprowadzania interfejsów opartych na naturalnych gestach prowadzi do tego, że najbliższa dekada nauczy komputery rozumienia naturalnego języka ciała człowieka. Pierwsze kroki w tym kierunku pojawiły się z dość nieoczekiwanej strony – ze świata gier wideo. Kontroler Microsoft Kincet, będący dodatkiem do konsoli Xbox 360, miał premierę zaledwie kilka miesięcy temu, a już dziś mówi się, że to rewolucja w sterowaniu elektroniką. Niewielka kamera, która rozpoznaje i śledzi całe ciało stojącego przed nią człowieka. Potrafi wyłowić z tła tułów, głowę i kończyny, rozpoznać dłonie i twarz. Dzięki temu gracz może sterować postacią, która porusza się dokładnie tak, jak stojący przed kamerą człowiek. Kinceta szybko zaczęto używać do sterowania rozmaitymi funkcjami systemu operacyjnego, a wkrótce zapewne pojawią się pierwsze programy całkowicie sterowane gestami, takie jak wizjonerski interfejs z filmu Raport mniejszości. Czy trafią do codziennej pracy?

Na razie nowe interfejsy ruchowe są ciekawostką, a biurowe zastosowania wymagają systemów sprawdzonych, prostych i niezawodnych. W końcu nie przypadkiem najpopularniejsze są wciąż systemy operacyjne pochodzące sprzed 7 czy 10 lat. Należy się jednak spodziewać, że wkrótce to, co dziś jest nowością, stanie się standardem – więc również sterowanie komputerem za pomocą ruchu ciała.   

Dodaj komentarz

Autor *
E-mail
Komentarz *
Dodaj 4 do 4 *