newsletter
Office Design
Wyposażenie biura
wydarzenia
Orgatec
23 październik 2012 / Targi

Największe w europie targi mebli, akustyki, oświetlenia, techniki i wykładzin do biura

POLSKI design

Tekst: Anna Salwa

Wzornictwo przemysłowe w naszym kraju długo było sprzężone z polityką. Krótkie okresy twórczej swobody zaowocowały powstaniem stylu czerpiącego z folku i form organicznych. W ostatnich latach możemy zauważyć rozwój rodzimego designu

Pierwszą próbą stworzenia polskiego stylu narodowego był styl zakopiański, zainicjowany przez Stanisława Witkiewicza. Inspiracje ludową architekturą i rzemiosłem artystycznym Podhala przenikały się w Młodej Polsce z wpływami sztuki zachodnioeuropejskiej (polska odmiana Art Deco). Po I wojnie światowej projektowanie zdominowała problematyka nowoczesnego budownictwa i umeblowania małych wnętrz, popularność zyskały meble z giętych rurek stalowych. Twórcy tacy jak Władysław Strzemiński, Barbara i Stanisław Brukalscy, Bogdan Lachert, Józef Szanajca postulowali wprowadzenie do masowej produkcji nowoczesnych przedmiotów codziennego użytku. Zwrócono uwagę na ergonomię, zespoły projektantów i inżynierów bazowały na wynikach badań naukowych. Niestety wybuch II wojny światowej zniweczył te plany.

Chcemy być nowocześni
Powojenna Polska znalazła się w orbicie wpływów ZSRR, a tematyką wzornictwa zajmowali się wówczas nieliczni, m.in. prof. Wanda Telakowska, która na początku lat 50. utworzyła Instytut Wzornictwa Przemysłowego. Chciała, by idea „piękna na co dzień dla wszystkich”, pełna nawiązań do wzorców ludowo-regionalnych, stała się fundamentem polskiego projektowania ukierunkowanego społecznie. W obszarach zainteresowania IWP znalazło się m.in. środowisko pracy, a filozofia była zbieżna z ideami wzornictwa skandynawskiego: jedność koncepcji, materiału, funkcji i piękna. „Dziś piękno musi nas otaczać. Jesteśmy zbyt tolerancyjni dla brzydoty dnia codziennego, przejawiającej się na każdym kroku – w mieszkaniu, w pracy, na ulicy – anachroniczną niewspółczesnością” – pisał Jerzy Hryniewski w piśmie „Projekt”. Nowoczesność była w połowie lat 50. najważniejszym pojęciem, a sytuacja polityczna (Mała Stabilizacja) uwolniła wzornictwo od politycznej ideologii. „Odrzucenie socrealizmu przyniosło afirmację wszystkiego, co nowe. Powszechne było pragnienie nadrobienia zaległości, zapoznania się ze wszystkim, czym żył świat, a co dotąd było w Polsce nieznane. Poczucie przełomu wiązało się ściśle z potrzebą nowej estetyki” – czytamy w kalongu wystawy Muzeum Narodowego „Chcemy być nowocześni”. Jedną z charakterystycznych cech tej nowej estetyki było zamiłowanie do krzywoliniowych, asymetrycznych, swobodnych kształtów inspirowanych formami biologicznym.


Ten organiczny styl nie stał w opozycji do funkcjonalizmu, twórcy podkreślali ergonomię form wywiedzionych z natury, a nowoczesne materiały, takie jak tworzywa sztuczne, pozwalały tworzyć meble lekkie, o płynnych kształtach. I chociaż w tamtych czasach syntetyki były bardzo trudno dostępne, to jednak Romanowi Modzelewskiemu czy Czesławowi Knothemu udało się jakimś cudem stworzyć fotele i krzesła z tych materiałów. „Najczęściej stosowanym substytutem materiałów syntetycznych była sklejka, która prowokowała do tworzenia różnego rodzaju form łupinowych, charakterystycznych dla stylistyki organicznej, dawała ogromne pole do eksperymentowania z konstrukcją mebla, a także pozwalała na tworzenie sprzętów niewielkich, lekkich” – czytamy w folderze.

Atmosferę przełomu podkreślały też kontrastowe zestawienia kolorystyczne i jaskrawe barwy. Tkaniny o śmiałych, abstrakcyjnych wzorach pełniły funkcje dekoracyjne we wnętrzach prywatnych i użytkowych. W tych złotych czasach polskiego designu powstawały tysiące wzorów, a fabryki produkowały wygodne i estetyczne meble, które zastępowały ciężki styl przedwojenny.

Od połowy lat 60. polityka państwa się zmieniła – ponownie ograniczono swobody obywatelskie. W projektowaniu zaczęły dominować tendencje ze słynnej szkoły Hochschule für Gestaltung w Ulm, gdzie wzornictwo postrzegano jako domenę inżynierów. Forma miała być racjonalna, odpowiadać wymogom technologii i ergonomii. Powściągliwe projekty zdominowały kolejną dekadę.

W latach 80. życie kulturalne zeszło do podziemia, a kryzys gospodarczy sprawił, że wzornictwo nie było znaczącym tematem. Dla projektantów nie było pracy. Część założyła własne firmy (MASS Studio, IDEA, MIMO, FORMA, KARTA, design studio KONCEPT, CREAP), wielu zmieniło zawód lub wyemigrowało.

Po zmianach ustrojowych w latach 90. musieli skonfrontować się ze światowymi wyrobami i zdobyczami techniki (m.in. zastosowanie komputerów w procesie projektowania). Tym warunkom starały się sprostać m.in. niewielkie firmy projektowe, jak Ergo Design, NC Art, NPD, Triada Design, Towarzystwo Projektowe.

Na początku 2000 r. w Polsce wciąż nie postrzegano jeszcze wzornictwa jako elementu konkurencyjności i innowacyjności, kojarzono je ze sztuką. Po wstąpieniu do Unii Europejskiej design stał się nośnikiem tradycyjnych wartości i elementem budowania narodowej tożsamości.


Zaczął się też opłacać i dzisiaj folk jest jednym z najważniejszych trendów we wzornictwie. W artystycznej dzielnicy Sztokholmu Instytut Polski stworzył nowoczesną zainspirowaną motywami folkowymi siedzibę. Ściany ozdobione są tapetami Anny Stępkowskiej-Nowak z tradycyjnym motywem łowickim, a na podłodze leży dywan wycinanka Moho Design. Każdy detal jestprzemyślany – od stołków Oscara Zięty, sofy i foteli firmy Noti, po interaktywną szafę Agnieszki Bartoszewicz. Zaprojektowane przez polskie biuro SomaArchitekci wnętrze dowodzi, że nasz design nie tylko nie odstaje od światowych trendów, ale może odnieść sukces w ojczyźnie IKEI, czego dowodzą przyznawane polskim produktom nagrody Red Dot Award. Coraz częściej motywy regionalne odnajdujemy w projektach młodych tworców. Do łask wrócił również styl zakopiański, i tak historia polskiego designu zatoczyła przedziwne koło…

Dodaj komentarz

Autor *
E-mail
Komentarz *
Dodaj 1 do 5 *