Tekst: Natalia Bursiewicz
„Francuzi pracują, by żyć, a Szwajcarzy żyją, aby pracować.” W kraju, w którym jest pięćset rodzajów sera oraz ponad dziewięćset winnic, nie dziwi fakt, iż liczba godzin pracy została zredukowana do 35. Dla Francuzów to nie praca stanowi o sensie życia, lecz sposób w jaki wykorzystują czas wolny. Pieniądz jest środkiem do realizacji marzeń, a nie celem samym w sobie. Stephen Clarke w książce Jak rozmawiać ze ślimakiem chcąc potwierdzić powyższe spostrzeżenia, przywołuje nawet francuską filozofię, według której „ciężka praca jest za ciężka”. Stąd przekornie można by powiedzieć, że hasło przewodnie Francuzów to Vive l’inaction! (Niech żyje bezczynność!). Może ono jednak zmylić niektórych. Krótszy czas pracy nie oznacza bowiem niskiej wydajności. Ponadto często podkreśla się w licznych zestawieniach analiz pracowników, że Francuzi wykonują kilka czynności jednocześnie i są w tym naprawdę dobrzy.
„Co nie jest jasne, nie jest francuskie.” Od kilku lat nowy rząd francuski stara się znieść rekordowo krótki tydzień pracy. Wiąże się to z pogłębiającym się od wielu lat zadłużaniem państwa. Koncepcja „Nowego Wzrostu”, zainicjowana przez gabinet Fillona, ma na celu gruntowną modernizację Francji. Ma w tym pomóc hasło wyborcze „Pracować więcej, by zarabiać więcej” („Travailler plus pour gagner plus”).
Niejednokrotnie starania rządu w dziedzinie regulacji rynku pracy spotykają się z silnym oporem. Od 2003 roku jednak firmy mogą zasugerować zatrudnianym osobom pracę do 39 godzin tygodniowo, ale za dodatkowe wynagrodzenie. W żadnym wypadku czas pracy nie może przekroczyć 44 godzin tygodniowo przez okres 12 tygodni. W przypadku wypracowania większej ilości godzin rocznie niż 180, pracownik może wziąć dodatkowe dni wolne, oprócz wyznaczonego okresu wakacyjnego.
Przeważnie dzień pracy we Francji rozpoczyna się o godzinie 9:00, a kończy ok. 18-19. W południe jest godzinna lub dwugodzinna przerwa obiadowa.
„Praca oddala od nas trzy wielkie niedole: nudę, występek i ubóstwo.” („Le travail éloigne de nous trois grands maux: l'ennui, le vice et le besoin.”)Voltaire
Choć zwykle z systemem klasowym kojarzona jest Anglia, to właśnie we Francji edukacja, a przede wszystkim nazwa ukończonej szkoły wyższej mają niebagatelne znaczenie. Najważniejsze stanowiska zajmują bowiem absolwenci elitarnej ENA (Ecole Nationale d’administration), Ecole Politechnique czy HEC Paris (École des Hautes Études Commerciales de Paris). Dlatego pewnie we francuskim CV na pierwszym miejscu znajduje przebieg edukacji, nawet po wielu latach od ukończenia nauki. Aby zrozumieć, jak ważny jest dla Francuzów dyplom, warto przyjrzeć się hierarchii i wyraźnym podziałom panującym w różnorodnych firmach.
Zarząd jest zawsze jednostką bardzo autorytarną. Nieczęsto też można usłyszeć, że pracownik zwraca się do szefa na „ty” lub że ich znajomość ma charakter inny niż służbowy. Do rzadkości należy umawianie się z członkami wyższego zarządu na golfa czy wieczorną lampkę wina. Nie dziwi więc fakt, iż przeważająca ilość biur składa się z oddzielnych pomieszczeń, zaś open office należy do wyjątków. Z resztą jest to również związane z organizacją samej pracy. Francuzi zdecydowanie wolą indywidualnie podejmować się określonych zadań, a ewentualne wątpliwości rozwiewać podczas systematycznych spotkań i dyskusji. Niechętnie natomiast pracują w większym zespole.
Poza Paryżem biznesowe spotkania rozpoczynają się często z pewnym opóźnieniem, do ok. 15 minut, co nazywane jest „quart d'heure marseillais”. Ponadto, jako że dominuje polichroniczny styl negocjacji, dobre stosunki między ludźmi są ważniejsze niż punktualność. Również wszelkie harmonogramy traktuje się dość elastycznie. Różni się to znacznie od stylu monochronicznego, spotykanego chociażby w Polsce, gdzie terminy traktuje się bardzo poważnie.
W trakcie godzin pracy do istotnych należą rytuały społeczne, jak np. przerwy kawowe, podczas których rozmawia się w równym stopniu na tematy osobiste jak i zawodowe. Wiele biur zwraca więc uwagę na wyodrębnienie w swojej przestrzeni i odpowiednie zaaranżowanie miejsca przeznaczonego na spotkanie przy filiżance kawy czy herbaty. Do ciekawych informacji związanych ze stylem pracy w tym kraju należy zwracanie przez Francuzów uwagi na związek między charakterem pisma a osobowością jego autora. Niektóre firmy na czas rekrutacji zatrudniają grafologów, którzy dokładnie analizują sposób zapisywania liter.
„Paryż jest na tyle duży, żeby się zgubić, ale i na tyle mały zarazem, żeby móc coś dla siebie znaleźć.”Carlos Ruiz Zafón
Wielu osobom Paryż może wydawać się miastem marzeń, idealnym miejscem dla miłośników sztuki, architektury, mody, dla zakochanych i biznesmenów. Jednakże tętniące życiem centrum polityczne, ekonomiczne i kulturalne kraju jest przez Francuzów (o ile to tylko możliwe) omijane. Wiąże się bowiem z wysokimi cenami i stresem, a w szczególności z długimi dojazdami do pracy. Dlatego też starają się oni mieszkać na jego obrzeżach lub w innych rejonach Francji. Duża część pragnie wyjechać na Południe, gdzie życie płynie dużo wolniej, a klimat jest przychylniejszy. Z drugiej strony Paryż to też większe możliwości zatrudnienia i nowoczesne, potężne dzielnice biznesu. Jedną z nich jest La Défense.
La Défense„Paryż to zaludniona samotność; prowincjonalne miasto i pustynia bez samotności.” („Paris est une solitude peuplée; une ville de province est un désert sans solitude.”)François Mauriac
La Défense jest dzielnicą, w której powstają niebanalne realizacje światowej sławy architektów. Zgromadzone są tam liczne kwatery najważniejszych koncernów: Total, Aventis, ELF, SFR, Societe Generale, etc. Na 160 ha znajdują się 3 miliony m² powierzchni biurowej. La Défense (zlokalizowana w departamencie Hauts-de-Seine, na zachód od Paryża) była niegdyś przemysłowym przedmieściem. Na początku nie istniał żaden plan zagospodarowania przestrzeni.
Dopiero w 1958 r. powstał Publiczny Komitet budowy La Défense, który zajął się tworzeniem spójnego wizerunku całej dzielnicy. Pierwszym biurowcem był Tour Nobel z 1966 r. Fala wielkich inwestycji przyszła dopiero w latach 80. XX w. Wtedy też pojawił się symbol dzielnicy, którym do dzisiaj jest La Grande Arche (Wielki Łuk) projektu Johanna Otta von Spreckelsena. Składa się on z dwóch wieżowców połączonych blokiem poprzecznym. W środku znajdują się biura, galerie wystawiennicze i tarasy widokowe. W dolnej części Paul Andreu stworzył tzw. „Chmurę” – nieregularną konstrukcję, która celowo wprowadza poczucie dysharmonii. La Grande Arche stoi na linii, która jest przedłużeniem Paryskiej Osi Historycznej, biegnącej od Luwru do Łuku Triumfalnego.
Często można usłyszeć, że La Défense jest przestrzenią zimną, odhumanizowaną. Wynika to z faktu dużego nagromadzenia wieżowców oraz wykorzystania specjalnej płyty, na której całość jest zbudowana. Wyklucza to całkowicie ruch samochodowy. Gdy pracownicy są w biurach, a jedynymi użytkownikami przestrzeni stają się turyści, dzielnica sprawia wrażenie pustej i niepokojącej. Sytuacja zmieniła się nieco, gdy postanowiono ożywić ją roślinnością, ścieżkami rowerowymi, a także rzeźbami, jak „Kciuk” César’a, „Podwójny totem” Miró czy realizacje Polaków, m.in. Mitoraja i Adamczewskiej.
La Défense jest jednym z największych skupisk biurowców w Europie. Architekci prześcigają się więc w tworzeniu obiektów, które nie tylko wpisywałyby się w charakter miejsca, lecz także były nowoczesne, eleganckie i przyszłościowe. Do takich należy wieża EDF (Électricité de France) z 2001 r. o wysokości 165 m. projektu Pei i Saubot. Zbudowana na planie elipsy, przyciąga uwagę charakterystycznym kształtowaniem północnego narożnika. Mowa o stożkowym wycięciu, rozciągającym się od parteru, gdzie znajduje się główne wejście do budynku, do wysokości 26. piętra.
Kolejnym wieżowcami, będącymi dziełami sztuki architektury i inżynierii, mają być m.in. Wieża Phare autorstwa Morphosis oraz Wieża Signal Jean’a Nouvela.
„Praca przeraża jedynie słabe dusze.” („Le travail n'épouvante que les âmes faibles.”)Ludwik XIV
Francuzi należą do wielkich indywidualistów. Wyraża się to w najróżniejszych sferach życia. Przede wszystkim jednak widać tę tendencję w architekturze i wystroju wnętrz. Oryginalność i fantazja uwidoczniły się we francuskim wzornictwie końca XIX w. Hector Guimard, architekt francuski i jeden z głównych przedstawicieli stylu Art Nouveau, stworzył wzory przedmiotów, które są powielane do dzisiaj. Stosowane przez niego wijące się ornamenty, nieregularne kształty i ażurowe przejścia stały się szybko rozpoznawalne, sytuując Francję w czołówce światowego projektowania. Kolejną tendencją w sztuce, która rozprzestrzeniła się na całą Europę, było Art Déco, promujące kanciaste, kubiczne formy i perfekcyjnie wykonane, funkcjonalne przedmioty.
Pod koniec XX w. natomiast pojawił się we Francji wybitnie indywidualny, wszechstronny artysta Philippe Starck, będący autorem licznych masowych i ekskluzywnych produktów użytkowych. Należy do nich łatwo już rozpoznawalne krzesło „Louis Ghost”, które stało się synonimem nowoczesności. Eleganckie i wyraziste, pasuje do każdego rodzaju wnętrza.
Również w dziedzinie architektury Francuzi kładą nacisk na niepowtarzalność. Są odważni i niezwykle kreatywni. Zdecydowanie największą gwiazdą architektury francuskiej jest zdobywca Pritzkera z 2008 r. Jean Nouvel. Szerokim echem odbiły się w świecie zaprojektowane przez niego budynki, takie jak Instytut Arabski w Paryżu, Hotel Puerta America w Madrycie czy kompleks biurowo-mieszkalny The Gasometer w Wiedniu. Jest też autorem wielu wieżowców oraz obiektów biurowych. Jednakże pracownią architektoniczną, która zwraca ostatnio uwagę mediów, jest „Lan Architecture”. Są oni autorami siedziby międzynarodowej firmy Marchesini France w Paryżu, która zajmuje się projektowaniem i produkcją maszyn służących do pakowania produktów farmaceutycznych.
Założeniem architektów było odkrycie związku pomiędzy obiektem a jego otoczeniem, oraz między użytkownikami obiektu a krajobrazem. Chcieli, aby projekt w pełni korzystał z przyrody, światła i naturalnych kolorów, jak również szanował otoczenie, nie dominując nad nim. Budynek składa się z dwóch części o nieregularnym kształcie, które zbiegają się pod kątem tworząc dynamiczną i kanciastą bryłę. Jedna część służy jako przestrzeń pracy, w drugiej natomiast mieści się showroom oraz magazyny. Biura znajdują się powyżej poziomu ziemi. Ich elewacje są przeszklone, dzięki czemu wnętrze jest bardzo dobrze oświetlone. Jednocześnie, zgodnie z intencją architektów, środowisko biurowe otwiera się na pobliską przyrodę. Dodatkowo kształt budynku ma odwzorowywać zarys naturalnych elementów tworzących krajobraz. Z tego też powodu zdecydowano się na bardzo oszczędną, prostą formę.
Struktura, wykonana ze stali oraz betonu pomalowanego na czarno, informuje o swojej obecności w przestrzeni, ale zbytnio w nią nie ingeruje. Wnętrza także utrzymane są w stylistyce surowej, minimalistycznej. Przeważa biel, betonowe ściany oraz szkło. Niekonwencjonalnym pomysłem jest zaprojektowanie wysokich sufitów oraz powiększenie tradycyjnych wymiarów biura. Powierzchnia pojedynczego pomieszczenia dla jednej osoby to 24 m2, dla dwóch – 30 m2. Gra zróżnicowanymi bryłami doprowadziła do powstania trójkątnej przestrzeni w centrum budynku, która oprócz tego, że funkcjonuje jak obszerny korytarz, została też zaadaptowana na miejsce nieformalnych spotkań i łączy wszystkie biura.
Aby nadać założeniu pewnej delikatności, postanowiono podzielić przestrzeń na dwa poziomy, z czego górny jest w dużej mierze przeszklony. Dzięki temu odnosi się wrażenie lekkości biur, które spoczywają na solidnej bazie.
Diametralnie odmiennym przykładem przestrzeni biurowej we Francji są Doki w Lyon „Quai Rambaud” autorstwa Jakob+MacFarlane. Pracownię architektoniczną tworzy Dominique Jakob oraz Brendan MacFarlane. W swojej pracy chętnie wykorzystują technologie cyfrowe. Eksperymentują też z nowymi materiałami. Do najbardziej znanych realizacji należą: Restauracja Georges w Pompidou Centre, teatr Maxime Gorki i Paryskie Doki. Niedawno wygrali konkurs na projekt dwóch nowych budynków nad rzeką Saona w miejscu starych doków w centrum Lyon. Ma to być połączenie przestrzeni biurowej z rekreacyjną. Jeden budynek będzie koloru zielonego, drugi – pomarańczowego. Oba przyjmą formę solidnych prostokątów, w których zostaną wydrążone potężne otwory w kształcie stożków. Pomysł jest odważny i niecodzienny. Cel architektów to stworzenie teatralnej, dynamicznej bryły, w której oświetlenie będzie odgrywać niebagatelną rolę. Ażurowe, delikatne elewacje, przez które prześwituje struktura obiektu, oraz pozytywna kolorystyka mają przyciągać uwagę i zachęcać do zbliżenia się, wejścia i odkrycia oferty biznesowo-rozrywkowej.
Francja jest zdecydowanie krajem odważnych inwestorów i niezwykle kreatywnych architektów. Powstające na dużą skalę wieżowce i różnorodne obiekty biurowe wykazują się indywidualizmem, funkcjonalnością i nowatorstwem. Stoją też na równi z tak bardzo cenionymi w tym kraju biurami zlokalizowanymi w zabytkowych, dziewiętnastowiecznych kamienicach. O wysokiej klasie projektów świadczą uzyskiwane systematycznie przez francuskie pracownie architektoniczne nagrody w międzynarodowych konkursach oraz publikacje w najlepszych magazynach branżowych na świecie.
Architekt: LAN Architecture
Klient: Marchesini France
Lokalizacja: rue Royale, Saint Mesmes, France
Powierzchnia: 1000 m²
Realizacja: 2008
Zdjęcia: Jean Marie Monthiers