newsletter
Office Design
Wyposażenie biura
wydarzenia
„Cloud computing – z biznesem w chmurze”
8 luty 2012 / Konferencje

Cloud Computing – to jeden z najważniejszych trendów, który obecnie wyznacza kierunek rozwoju. Z chmury mogą korzystać wszyscy - korporacje i małe przedsiębiorstwa, a także osoby fizyczne, firmy i instytucje publiczne.

Orgatec
23 październik 2012 / Targi

Największe w europie targi mebli, akustyki, oświetlenia, techniki i wykładzin do biura

Made in Germany

Tekst: Monika Pytkowska

Biura „made in Germany” to luksus i minimalistyczna klasyka jednocześnie. Zdystansowany konserwatyzm i innowacyjna ekologia. Budynki sygnowane niemieckim znakiem jakości podbijają wysublimowane serca architektów,  stwarzają przyjazne człowiekowi miejsca pracy i zarazem nie przytłaczają wielkością, czy formą. Dobrze znany w Polsce nużący system pracy celkowej, w Niemczech nabiera dodatkowego znaczenia, zrodzonego z tradycji i kultury pracy indywidualnej.

DZ Bank, Berlin, 2001
-prywatność-

Budynek zaprojektowany przez Franka Gehry'ego na Pariser Platz, z zewnątrz wydaje się zaprzeczać stylowi architekta. Spokojna, zrównoważona bryła z kamienia, wynikająca z historycznego układu placu, przede wszystkim oddaje charakter mieszczącej się wewnątrz instytucji. Bardzo prosty rysunek fasady stanowi wstęp dla dynamicznego, rzeźbiarskiego wnętrza. Atrium wyznacza wewnętrzna kamienna elewacja z dużymi otworami okiennymi, jednak smaku dodaje spektakularna forma, rekompensująca „niedosyt Gehry'ego” na zewnątrz. Ta biomorficzna, pięciokondygnacyjna bryła, przekryta szkłem  z czerwoną wykładziną dla kontrastu jest największą atrakcją wewnętrznego ogródka.


Jednak to nie nowoczesna architektura, lecz wewnętrzny układ i system pracy sprawiają, iż obiekt bez wątpienia wrzucamy do szufladki „made in Germany”. Pierwszy charakterystyczny wyznacznik niemieckiej architektury biurowej to celkowy układ rzutu i duża przestrzeń przeznaczona do pracy indywidualnej. Niemców charakteryzuje wysoki poziom inwestowania w standard budynku. Ponadto relacje między zatrudniającym a zatrudnionym bazują bardziej na zaufaniu i porozumieniu niż na kontroli lub współzawodnictwie. Znaczny udział pracowników w podejmowaniu istotnych dla przedsiębiorstwa decyzji owocuje przyjaznym środowiskiem pracy.
Zamiłowanie do fizycznej i wizualnej prywatności sprzyja powstawaniu obiektów składających się z długich, połączonych w różnych konfiguracjach skrzydeł z nieco monotonnymi korytarzami (bowiem w większości każda „celka” zabudowana jest ścianą pełną, nieoszkloną). Pojedyncze skrzydło na ogół osiąga szerokość 12-14 m  – ma zatem wąski plan z oddzielnymi gabinetami dla każdego pracownika po obydwu stronach korytarza. Estetycznie nużącą architekturę wnętrza rekompensuje środowisko pracy przyjazne pracownikowi. Podstawową zaletą jest dostęp do okna i możliwość jego otwarcia. Co więcej, przestrzeń przeznaczona na pojedynczego pracownika jest stosunkowo duża (średnio 28,9 m2), a jej wielkość wynika z portretu psychologicznego przeciętnego Niemca. Kurt Lewin, psychiatra z lat 30. XX wieku, określił Niemców jako posiadaczy dużej przestrzeni psychologicznej prywatnej i małej publicznej, w przeciwieństwie do Amerykanów. Te analizy tłumaczą niemiecki dystans i poczucie własnej wartości. Stąd niemiecka przestrzeń prywatna jest „uświęcona” – dużo jest płotów, murków, furtek, ekranów lub innych barier wydzielających terytorium właściciela. Szklane przegrody, przestrzenie interakcji, czy sale pracy grupowej są ciągle w fazie analiz i badań wydajności, a wyłącznie w sporadycznych przypadkach wprowadzono je w życie (IBM Germany lub Siemens Nixdorf).

Psychologia tłumaczy również wyjątkową odporność na wszelkie zagraniczne propozycje typu combi-office, czy desk-sharing. Rzadko stosowane plany otwarte są znacznie mniejsze od amerykańskich, a przeniesienie pracy do combi-office po pierwotnym zachwycie Hansa Struh (w biurze Edding w Ahrensburg) pozostało bez echa, bowiem nikt nie chciał opuścić czy choćby zmniejszyć własnych czterech kątów na rzecz przestrzeni pracy wspólnej. Nawet narzekania pracowników na niekończące się korytarze i długie wycieczki w celu zaparzenia filiżanki kawy w Gruner+Jahr w Hamburgu, czy  kręcenie nosem przez inwestora na kosztowną konstrukcję kończą się ostatecznie kolejnym projektem biura celkowego, które, jak stwierdza krytyk Davies, w Niemczech jest po prostu opłacalne.

 
Historyczna niemiecka hierarchia nie jest już tak widoczna, jednak jeszcze do lat 70. w biurowcach istniało oddzielne „piętro dowodzenia”, jako miejsce zarządzania nad przedsiębiorstwem, lub przedsionek zajmowany przez sekretarkę, który należało pokonać, aby skontaktować się z szefem. Obecnie takie różnice hierarchiczne są zacierane, ale ciągle popularny jest oficjalny stosunek między pracownikami i zwracanie się do wyżej postawionych per Chef lub Herr Doktor.

W części pracy indywidualnej DZ Banku każdy pracownik posiada analogicznej, sporej wielkości gabinet, zapewniający możliwość koncentracji i poczucie dyskrecji, charakterystyczne dla tego typu korporacji. Pracownicy negocjacyjni posiadają własne celki ustawione hierarchicznie. Ta część budynku zamknięta jest w stonowanej kamiennej bryle, podczas gdy szalona forma wewnątrz atrium kryje dostępne dla człowieka z zewnątrz gabinety doradztwa, sale konferencyjne czy pomieszczenia spotkań międzynarodowych. Część reprezentacyjna łączy dwa światy – prywatny i publiczny.


Siedziba Centralna DVG, Hannover, 1999
-ekstremalna ekologia-

Architekci Hascher+Jehle wygrali międzynarodowy konkurs na nową siedzibę DVG w Hannoverze, jednak projekt rozpoczęty w 1997 roku był kontynuowany we współpracy z Heinle, Wischer und Partner. Budynek powstał na silnym fundamencie ekologicznym, swoją południową orientacją i specyficzną formą geometryczną maksymalizując wykorzystanie energii solarnej. 380-metrowy obiekt rozpoczyna się w osiowo usytuowanej recepcji, stanowiącej skrzyżowanie głównych szlaków komunikacyjnych. Na te osie nawleczone są perełki całego założenia: strefy odpoczynku – z barami, kawiarniami, sklepami i innymi przestrzeniami spotkań, a wszystko w subtelnej zieleni i kontakcie z naturą. Idea stworzenia krajobrazu biurowego w połączeniu z ogrodami i tarasami jest czytelna w rzucie inwestycji. Połączone ze sobą bryły w poszczególne T-kształtne zespoły stwarzają elastyczne środowisko pracy i możliwość interakcji. W ten sposób powstają idealne warunki dla pracy tymczasowej i wymiany pracowników, która to w 1850-osobowym zespole pracowniczym jest podstawą działania całej firmy. Przestrzenie spotkań dobrowolnych, podczas przerw i w celach pracy grupowej, budują ową bazę do wszelkich działań. Ta ideowa konstrukcja założeń DVG ma odbicie w przestronnych patiach, pełnych światła słonecznego tarasach i ogrodach wewnętrznych. Wszelkie rozwiązania ekologiczne, szklane przekrycie całego zespołu, wykorzystanie energii wiatru lub słońca to nie kaprys, czy inna innowacja, lecz standard. Kolejny standard „made in Germany”.


Również wspomniane wcześniej wąskie plany to nie tylko efekt umiłowania prywatności. Taki układ podnosi walory ekologiczne założenia – wpływa pozytywnie na naturalną wentylację i oszczędność energii. Jakość pracy podnoszą także otwieralne okna, również w budynkach wysokich, i obowiązkowo – kontakt pracownika z naturą. Obsesja na punkcie ochrony środowiska i powiązania jej ze zwiększeniem komfortu pracy rodzą budynki typu mix-use, na przykład z naturalną wentylacją i klimatyzacją, gdzie zwiększone koszty wykonania są nieistotnym szczegółem. Dobrze prosperujące ekonomicznie państwo, stosunkowo niskie ceny powierzchni biurowych pozwalają na  drogie ekologiczne „zabawy”.


Kolejny „zielony” standard to stosowanie zasady kompensacji przyrodniczej, czyli działań prowadzących do przywrócenia równowagi w przyrodzie i naprawy szkód wyrządzonych przez  ingerencję budowlaną. W ramach wszystkich prowadzonych na terenie Niemiec inwestycji egzekwuje się wspomnianą zasadę kompensacji. Motywuje to deweloperów do wykorzystania obszarów z recyklingu. Dzięki tej zasadzie powstają kompaktowe obiekty z dużym udziałem zieleni. Konsekwentna polityka stwarza również takie przestrzenie jak Park Natury Scöneberg Südgelände utworzony na terenie nieczynnego dworca lub Park Muru. „Udział mieszkańców w procesach rewitalizacji stał się zaleceniem ogólnym, najpierw za sprawą ICLEI (International Council for Local Environmental Initiatives), a potem Agendy 21 z 1992 r. Stał się też wyróżnikiem berlińskiej szkoły rewitalizacji.
Włączenie użytkowników w proces projektowania i zarządzania przestrzenią przywraca mieszkańcom miast utracone poczucie odpowiedzialności za przestrzeń” (Drapella Hermnsdorfer A., 2004, Zrównoważony Berlin). Ponadto racjonalna gospodarka terenami zielonymi jest traktowana przez rząd niemiecki na równi z ekonomią kraju. W najbardziej ograniczonym zakresie inwestor budynku biurowego zalesia dowolny lub wskazany odgórnie obszar o powierzchni równej tej, którą zabiera pod budowę swojego obiektu. Formą kompensacji są również zielone dachy, które, jak twierdzi dr Edgar David z Ambler, „imitują naturalny proces, który zostaje przerwany przez obecność budynku. To nowa i ekscytująca technologia, która ma możliwość poprawić jakość powietrza i wody”. W niektórych miastach stosowanie zielonych dachów jest dotowane, czasem regulowane prawem, a w niektórych konstrukcjach Sttuggartu – obowiązkowe.


Zrównoważony rozwój to także oszczędność energii poprzez stosowanie ruchomej fasady, która to automatycznie lub ręcznie pozwala regulować dopływ światła dziennego, a więc i ciepła do budynku. W budynku DVG oszklenie całego kompleksu, poza ekologicznymi zaletami, pozwala na stworzenie takiej ruchomej elewacji w zależności od pogody, słońca, zacienienia lub deszczu, tworzy zmienną fasadę, wprowadzając w uspokajający kontakt z naturą. Charakterystyczny mikroklimat, wykorzystanie naturalnej wentylacji i przeplatanie się poszczególnych przestrzeni pracy na bazie podstawowej sieci, tworzy indywidualne biuro w optymalnym ekologicznie opakowaniu – oryginalne na skalę europejską, lecz całkiem standardowe w niemieckim świecie zrównoważonego rozwoju nie tylko architektonicznego, ale przede wszystkim urbanistycznego, co obrazuje na przykład dostosowanie Hamburga do norm trzech ekologicznych regulacji LEED, BREEAM i DGNB.

Środowiskowa Agencja Federalna, Dessau, 2004
-innowacja-

Projekt autorstwa architektów Sauerbruch Hutton buduje kolejny niemiecki standard – obowiązek innowacji tym razem w dziedzinie przełamania stereotypu pracy indywidualnej i użytych technologii ekologicznych i energetycznych. Poza tym odważnie podejmuje wyzwanie przekształcenia zanieczyszczonych obszarów należących do lokalnej kompanii gazowej, na styku miasta i wsi, i stworzenie zielonego korytarza pomiędzy miastem i terenami podmiejskimi stacji Wörlitz. Budynek-park mieści 800 pracowników w indywidualnych pomieszczeniach wijących się wokół wewnętrznego atrium, w cieplejszych miesiącach służącego jako miejsce spotkań, w zimniejszych – stanowiącego materac termiczny dla gabinetów. Niemal transparentna bryła zbudowana na „skałach betonowych” parteru pozwala na wykorzystanie maksymalnie energii słonecznej i światła  naturalnego. Poza innowacyjnym podejściem do układu, wertykalnym połączeniem funkcji, silnie wiąże się ze zrównoważonym rozwojem. Wszystkie materiały są przyjazne dla środowiska: beton w konstrukcji, glina i szkło we wnętrzach oraz drewno izolujące fasadę. Zastosowano również panele fotowoltaiczne i panele solarne.

O innowacyjności Niemiec świadczą również zaawansowane ośrodki badawcze, między innymi instytuty Fraunhofer skupiające bazy w 80 lokalizacjach w kraju. Heinrich Ganzenberg stwierdza: „Dla naszych naukowców bardzo ważna jest możliwość szybkiej i efektywnej komunikacji oraz wymiany danych”. Praca biurowa nie boi się dotykać takich metod pracy kreatywnej jak ściany interaktywne, papier elektroniczny lub interaktywne systemy przestrzeni wirtualnej wykreowane przez Instytut Fraunhofer w Stuttgarcie. Projekty przestrzeni kreatywnej opracowane przez niemiecki ośrodek badawczy dzielą obszar pracy na trzy części: strefę wstępną – bazującą na komunikacji z elementami przygotowania do właściwego zadania, strefę aktywną i w końcu strefę interaktywną i wielofunkcyjną. Maksymalne wykorzystanie procesów myślowych, przy stosunkowym nieprzemęczaniu organizmu, zapewniają „inteligentne meble”, na przykład Nova Desk jako synteza tradycyjnego biurka i stanowiska komputerowego. Inne projekty to ekran do obserwacji procesów w 3D lub meble stymulujące myślenie poprzez czynniki akustyczne, wizualne i zapachowe. Iluminacje kolorystyczne i świetlne, projekcje, „prysznic tlenowy”, specjalna klimatyzacja i inne tego typu rozwiązania są ciągle obiektem badań w niemieckim instytucie.

Commerzbank, Frankfurt, 1991-97
-konserwatyzm-

Konwencjonalne podejście do projektowania wywodzi się ze scharakteryzowanej wcześniej psychologii i kultury. Nie tylko wąskie plany i układy celkowe stanowią o niemieckim konserwatyzmie. Tradycyjna historyczna zabudowa ograniczała dowolność w projektowaniu wysokich biurowców. Zbyt wąskie ulice i za małe działki nie pozwalały na wprowadzenie drapaczy chmur, które w takiej sytuacji urbanistycznej nadmiernie stymulowałyby ruch samochodowy i pieszy, zasłaniając zabytkowe budynki i odbierając dostęp do światła słonecznego. „Krytyczna rekonstrukcja”  według Hansa Stimmanna to charakterystyczna metoda odbudowy miast zniszczonych w czasie wojen. „Architektura musi odpowiadać na potrzeby miasta, wpisywać się w kontekst historyczny i budowlany, nawiązywać do architektonicznej tradycji” – stwierdza architekt, zaznaczając, iż bardzo restrykcyjnie przestrzega przedwojennej, wynikającej z norm przeciwpożarowych, wysokości budynków. Projekty inwestycji posiadające ponadnormowe 22 m, bez żadnej analizy lądują w koszu. Poza kontrolą prawną istnieje odzew publiki na zbyt śmiały projekt. Tylko w wydzielonych, tak zwanych biznesdzielnicach, na przedmieściach Hamburga, Monachium czy Berlina kwitną wyższe budynki. W Berlinie, jako swoistym centrum,  wyłącznie na Alexander Platz i Potsdamer Platz pojawiają się typowe niemieckie „zielone” wieżowce. Odpowiedź na taki stan rzeczy daje historia. W latach 1979-1987 w zachodniej części Berlina rozpoczęto poszukiwania architektonicznej tożsamości. Próby wskrzeszenia dawnych kwartałów urbanistycznych, przywrócenia roli dziedzińca i rewitalizacji klimatu TEJ charakterystycznej ulicy, TEGO placu i TEGO miejsca wygenerowały ostrożne podejście do szastania wolną przestrzenią zarówno w pionie, jak i poziomie.

Wyjątek od tej głęboko zakorzenionej historycznie reguły stanowi tytułowy Frankfurt-am-Main (lub „Mainhattan’), z najwyższym Commerzbankiem na czele. Miasto to jako centrum finansowe Niemiec tworzy charakterystyczny krajobraz wysokościowców. Ze względu na brak historyczno-urbanistycznej tradycji (podczas wojny 95% miasta było zniszczone) i dominującą rolę banków, a co za tym idzie rozwój finansowości, obecność drapaczy chmur wydaje się naturalna.
Budowa Commerzbanku początkowo spotkała się z oporem ze względu na jego wysokość, jednak ostatecznie w 1989 roku porzucono żądania obniżenia  obiektu na rzecz dostosowania go do restrykcyjnych ekologicznych norm. Tym samym powstał drapacz chmur łamiący wszelkie stereotypy.

Po pierwsze stworzenie atrium w tak wysokim obiekcie (160 m wysokości) było wyjątkowo trudnym zadaniem. Zazwyczaj centrum wysokościowca tworzy rdzeń konstrukcyjny, wentylacja, komunikacja i dodatkowe mechanizmy. Tutaj te funkcje przerzucono do naroży trójkątnego budynku. Kolejnym wyzwaniem stało się ukształtowanie przekroju budynku, tak aby oświetlenie i wentylacja respektowały zasady zrównoważonego rozwoju. Wokół atrium usytuowano zatem w odpowiedniej sekwencji zimowe ogrody, aby przez cały rok wnętrza biur były oświetlone wymaganym w normach naturalnym światłem. Zimą natomiast ogrody zimowe stanowią bufor izolujący pomiędzy środowiskiem zewnętrznym a wnętrzem. Rzut Commerzbanku bazuje na typowych celkach usytuowanych wzdłuż szerszego korytarza, z widokiem na miasto lub na atrium.

Budynek Commerzbanku oscyluje pomiędzy szaloną innowacją a typowym konserwatyzmem. To normy i regulacje stały się podstawą do stworzenia tak oryginalnej konstrukcji, a tych w Niemczech niemało. Według badań Michaela Portera, Niemcy posiadają najbardziej radykalne standardy i normy ze wszystkich nacji. Poza podstawową zasadą konieczności doświetlenia i zapewnienia kontaktu z zewnętrzem dla każdego pracownika, pojawiają się szczegółowe rozporządzenia dotyczące wysokości przestrzeni roboczej, wymiary mebli biurowych, określenie procentu dostępu świeżego powietrza, czy odpowiedniej temperatury.

Niemiecki pęd do unormowania wszelkich wartości doskonale znają studenci architektury, już od pierwszych projektów wykorzystujący Podręcznik projektowania architektoniczno-budowlanego Ernsta Neuferta. Monumentalne dzieło tego niemieckiego architekta stało się biblią i największą podręczną skarbnicą wiedzy. Podane tam sugestie, wymiary wszelkiego rodzaju sprzętów – od wieszaków na ubrania, sedesu i dużej wanny, aż po wymiary przekrojowe stadionów olimpijskich – pomagają uświadomić sobie skalę i wstępnie zaprojektować różnego rodzaju obiekty bez wertowania tomów encyklopedii lub biegania z miarką w środku nocy.

Biura niemieckie powstają na bogatych fundamentach historii i tradycji. Siły zewnętrzne, takie jak szeroko pojęta kultura europejska czy naciski deweloperów, mają bardzo mały wpływ na kształtowanie powierzchni pracy. Znaczną efektywność pracowników biurowych (większą niż w Wielkiej Brytanii czy USA) trudno jednak przypisywać układom celkowym czy innej organizacji pracy. Wręcz odwrotnie – taki kształt biura wynika właśnie z niemieckiej prosperity. Wymienione standardy, przywiązanie do prywatności i walka o wspólne zielone przestrzenie, technologiczna nowoczesność rozwiązań, a zarazem uzasadniony prawnie konserwatyzm budują niemiecki styl. Styl „made in Germany”.

Dodaj komentarz

Autor *
E-mail
Komentarz *
Dodaj 5 do 1 *