Izabela Kamińska: Czym trzeba się kierować, aby stworzyć dobry budynek biurowy?Andrzej Ryba: Aby stworzyć jakikolwiek budynek, nie tylko biurowy, potrzebna jest przede wszystkim praktyka, branie udziału w różnych konkursach architektonicznych, a także stawianie czoła wyzwaniom projektowym. Gdy dodamy do tego jeszcze trochę pracowitości, to myślę, że mamy wówczas szansę na dobry budynek. Architektura jest bardzo specyficzną dziedziną sztuki, ma dużo wspólnego z malarstwem i rzeźbą, ale posiada też coś zupełnie wyjątkowego, co ją bardzo odróżnia od tych dyscyplin i sprawia, że jest nieprzewidywalna. Wnętrze! Mimo, że ktoś jest kreatywny, jest dobrym projektantem, nie koniecznie jest też dobrym architektem. Cała sztuka polega na tym, żeby wykreować wnętrze, już wcześniej poczuć, jak ono będzie wyglądało. Nie da się tego dokonać za pomocą renderingów, przekrojów, szkiców. Jedynym prawdziwym sprawdzianem jest wybudowanie takiego budynku w skali 1:1.
Jak doszło do współpracy między pracownią Kazimierski & Ryba a firmą Canal Plus?W 2005 roku wielka firma deweloperska Hochtief, z którą już wcześniej współpracowaliśmy, zwróciła się do nas byśmy wykonali kilka niezależnych projektów dla budynku mieszkaniowego, biurowego i dla hotelu, które ewentualnie miały się znaleźć na działce przy ulicy Władysława Sikorskiego na Stegnach. Wówczas nie było jeszcze konkretnego klienta, wizji, co ma tu powstać i dla kogo. Zrobiliśmy wówczas kilka koncepcji dla trzech wariantów. Kiedy jednak okazało się, że Canal Plus poszukuje dewelopera lub też właściciela obiektu, który by im odpowiadał, Hochtief zgłosił się do konkursu, a my stworzyliśmy nowy projekt. Wykonaliśmy kolejną koncepcję, tym razem już pod konkretną firmę - Canal Plus. Wszystko to przebiegło bardzo szybko i sprawnie, już nasze pierwsze pomysły bardzo się spodobały i dzięki temu Hochtief wygrał konkurs.
Czy inwestor miał jakąś swoją wizję, do której musieliście się Panowie dostosować, czy projektując biurowiec mieliście wolną rękę? W przypadku projektowania architektury nigdy nie można zdecydowanie mówić o wolnej ręce. My jesteśmy usługowcami, wykonujemy projekty na konkretne życzenie. W przypadku Canal Plus mieliśmy podane konkretne wytyczne, tzn. miał powstać budynek o określonej powierzchni, wiadomej ilości biur, ustalonej powierzchni garaży, studio, przestrzeń techniczna. Mając takie założenia, stworzyliśmy projekt na zasadzie bardzo ogólnej koncepcji. Dopiero potem w wyniku rozmów z inwestorem, nowych ustaleń i licznych poprawek budynek zaczął nabierać właściwego formatu. Zawsze tak działamy, że początkowa wizja jest bardzo płynna, ona ma tylko pomóc inwestorowi w zrozumieniu podstawowych założeń, które chcemy zrealizować. Taki plan może być zaakceptowany, bądź nie. Staramy się bardzo dokładnie słuchać potrzeb inwestora i następnie z ich uwzględnieniem kreować daną przestrzeń. Każdy klient, nieważne czy dotyczy to budowy biurowca, domu, czy hotelu, zawsze ma jakiś pomysł w głowie i my musimy mu przybliżyć za pomocą rysunków, modeli, rzutów, jak to będzie wyglądało.
Czy udało się tu przemycić jakieś wizje, na które inwestor początkowo nie chciał się zgodzić?Z pewnością były takie pomysły, które się mniej lub bardziej podobały. Jednak my niczego nie narzucaliśmy. Przede wszystkim słuchaliśmy. Musze przyznać, że świetnie rozumieliśmy się z inwestorem, nasza koncepcja bardzo się spodobała, choć oczywiście w dalszej współpracy nie obyło się bez starć i napięć.
Co było główną inspiracją podczas projektowania?Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Architektura jest sztuką miejsca i czasu. Mamy konkretną działkę, mamy uwarunkowania urbanistyczne, uwarunkowania inwestora i w tą siatkę staramy się wtopić naszą koncepcję. Siedziba Canal Plus jest bardzo ważna dla stolicy pod względem urbanistycznym. Takich obiektów, jak studio telewizyjne, w Warszawie jest niewiele, dlatego nie mógł być to budynek bez wyrazu. Nie chcieliśmy by był on też szalony i bardzo skomplikowany. Jestem zwolennikiem dojrzałego modernizmu, czyli budynku, którego funkcja i konstrukcja narzuca formę, i tak starliśmy się postępować przy projektowaniu tego biurowca. Oczywiście pozwoliliśmy sobie na ciekawe detale i zabawy. Wyszliśmy od samego znaku graficznego plusa i w nim chcieliśmy to wszystko zawrzeć, rozegrać to w jak najbardziej jasny, graficznie czysty sposób, by stworzyć budynek o indywidualnym charakterze. Ta forma musiała być prosta, a jednocześnie zaskakująca. Uznaliśmy, że ten plusik, ograny w elewacjach, kształcie, w rzucie, konsekwentnie poprowadzony, będzie paradoksalnie takim oryginalnym pomysłem.
Uważa Pan, że budynek Canal Plus jest ważnym elementem architektury Warszawy?Choć nie udało nam się stworzyć budynku bardzo wysokiego, który byłby widziany już z dużej odległości, to mimo wszystko szybko stał się on dominantą i punktem strategicznym tej części Warszawy. Wielokrotnie sam słyszałem, kiedy ktoś odnosił się do Stegn przez pryzmat tej budowli.
Budynek został tak zaprojektowany, by w razie potrzeby można go było rozbudować… Można powiedzieć, że jest to taka teoretyczno-techniczna wizja, ale ja nie chciałbym tego robić. Jest to forma całkowicie skończona.
Czy proces projektowania był bardzo trudną i żmudną pracą?Każdy proces projektowy jest bardzo trudny, potrzebuje ogromnego nakładu pracy, niezwykłej cierpliwości
i wytrwałości. Wszyscy myślą, że praca architekta jest łatwym i przyjemnym zajęciem. Prawda jest jednak trochę inna. Decydując się na ten zawód trzeba być bardzo pracowitym. To jest praca, którą trzeba wysiedzieć ślęcząc wiele godzin nad projektem. Niezbędna jest też umiejętność sterowania całym procesem projektowym. Taki obiekt, jak Canal Plus, potrzebuje od trzydziestu do sześćdziesięciu inżynierów z kilkunastu branż. Wszyscy są zdolni i niezwykle ambitni. Potrafili jednak w swych działaniach podążać w tym samym kierunku. Ważna jest też umiejętność łagodzenia sporów między inwestorami, wykonawcami, projektantami... Ale to jeszcze nie wszystko. Wiele rzeczy trzeba załatwiać w urzędach. Jest to czasem najtrudniejsze zadanie, ponieważ w dużej mierze zależy od interpretacji urzędnika.
Z czym były największe problemy podczas projektowania biurowca Canal Plus?Problemy były różne, ale chyba najgorsze były właśnie te związane z biurokracją. Cofnięto decyzję o warunkach zabudowy, przez co straciliśmy osiem miesięcy. Była to wina wyłącznie urzędników.
Co Pana zdaniem szczególnie udało się w projekcie?Najważniejszą sprawą jest to, że w ogóle udało się wybudować ten budynek. Po drugie, jest on bardzo bliski projektowi. Oczywiście są jakieś drobne zmiany, jednak nie wpłynęły one znacznie na formę. Cieszę się też, że podoba się on jego użytkownikom i dobrze pracuje się im w nowej siedzibie.
A co by Pan dziś zmienił? Myślę, że jest dobrze i raczej niczego bym nie zmienił.
Jak duży wpływ mieliście Panowie na wygląd wnętrz?Wnętrze jest przede wszystkim wykreowane przez architekta, a kontynuują je projektanci wnętrz. W przypadku Canal Plus współpracowaliśmy ze Zbyszkiem Kostrzewą. Muszę przyznać, że to osoba bardzo kompetentna, z którą świetnie się rozumieliśmy. On doskonale kontynuował to, co my już zrobiliśmy. Efekt wydaje mi się bardzo sympatyczny. Po prostu taki rock&rollowy.
Czy dla pracownika, spędzającego w tym budynku większość dnia, może on stać się drugim domem? Na pewno nie. To nie było naszym założeniem. Oczywiście bardzo ważne przy projektowaniu było zaplecze socjalne, atria, kuchnie, łazienki, szafy... Jednak przestrzeń pracy i przestrzeń domu to dwie zupełnie odrębne strefy, których nie da się połączyć. Dom to miejsce zupełnie prywatne. Nawet jeśli uda się uzyskać bardzo dobrą atmosferę w pracy, skompletować zgrany zespół ludzi, stworzyć przyjemną przestrzeń biurową, nigdy to nie będzie dom.
Czy w projekcie zostały zastosowane jakieś specjalne rozwiązania?Budynek był niezwykle trudny w wykonaniu i skomplikowany technicznie. Posiada bardzo nowoczesne podłogi systemowe podniesione o pięćdziesiąt centymetrów, pod którymi ukryta jest cała elektryka, ciasno utkane systemy kabli. Wszystkie materiały użyte do budowy musiały być przebadane antyelektrostatycznie. Fasada, każdy panel elewacyjny był osobno uziemiany, by w przypadku uderzenia pioruna cały ten superczuły system był bezpieczny. Anteny umieszczone na dachu wytrzymują powiewy wiatru do 200 km/h, a w momencie przekroczenia tej prędkości składają się poziomo. Budynek wydaje się niepozorny, jednak pod względem technicznym jest bardzo skomplikowany.
Szkło, metal, beton – to główne budulce biurowca Canal Plus. Dlaczego?Robiliśmy różne próby w fazie koncepcji, ale szybko zorientowaliśmy się, że ludzie pracujący w Canal Plus, są bardzo nowocześni, dynamiczni, modni i ta siedziba musi również zmierzać w tym kierunku. Architekt powinien być bardzo czułym instrumentem, powinien dużo słuchać i obserwować. Rodzaje zastosowanych tu materiałów budowlano-wykończeniowych są również tego efektem.
Która przestrzeń Canal Plus zdaniem Pana jest sercem budynku?Z pewnością jest to studio na parterze oraz pierwsza i druga kondygnacja. To tutaj znajduje się siła tego miejsca, tu szczelnie poutykana jest cała technika, w której tkwi istota tego budynku.
Jakby Pan określił styl budynku Canal Plus?Kiedyś mój wspólnik, Tomek Kazimierski, bardzo trafnie określił styl tego budynku jako „romantyczne techno”.