Rozmawiał:
Maciej Markowski
Jakie wskazówki przekazali państwo projektantowi, firmie Massive Design?
– Chcieliśmy mieć przestrzeń biurową innej jakości! Podaliśmy też
niezbędne dane: liczba pracowników i działów, które muszą być blisko
siebie, a które generują dużo hałasu, itd. Chcieliśmy, aby nasze biuro
mówiło coś o naszych produktach, ludziach i kulturze organizacyjnej.
Pracownicy uczestniczyli w projektowaniu biura?
Powiedzieliśmy architektom, że tym razem nie chcemy robić projektu
sami, podejmując decyzje w „tajemnicy i odosobnieniu” od reszty firmy.
Dlatego już na początku zaprosiliśmy do współpracy pracowników.
Architekci byli fantastyczni, mieli wiele pomysłów, doskonale
wpisujących się w naszą wizję i mieli też cierpliwość do nas – projekty
kuchni czy wizualizacje produktów w recepcji powstawały długo, bo były
współprojektowane przez pracowników.
Co było największym wyzwaniem przy tworzeniu tego biura?
– Wyjście naprzeciw gustom, marzeniom oraz oczekiwaniom ponad 200
pracowników i to w chwili, gdy przenosiliśmy się z pokoi do przestrzeni
otwartej. Ponieważ dzieliliśmy się z pracownikami informacjami o
postępowaniu prac (podczas trwania projektu wydawaliśmy gazetkę,
odbywały się spotkania z szefami, pracownikami, wycieczki do nowego
biura), odwdzięczyli nam się ogromnym entuzjazmem i zaangażowaniem w
projekt oraz przeprowadzkę. Do dzisiaj jesteśmy dumni z tego, jak
wygląda nasza przestrzeń! Open space został wyposażony w budki
telefoniczne i pokoje cichej pracy, gdzie można odizolować się od
otoczenia i skupić.
Jakie były powody wyprowadzki z poprzedniego biura?
– My się rozrastaliśmy, a budynek nie.
Czyli ekspansja. Gdyby planowała pani biuro dzisiaj, co by pani zmieniła?
– Grupa projektowa pęknie ze śmiechu, jak to powiem… Chciałabym, aby w
biurze były jedynie kąty proste i żeby wszystkie pokoje szefów były
jednakowego kształtu i rozmiaru. To taka moja mała obsesja, której nie
mogliśmy zrealizować w tym budynku.
Jakie rozwiązania wyróżniają wasze biuro z korporacyjnych?
– Myślę, że nasze biuro jest subtelnie korporacyjne i to je wyróżnia.
Przestrzeń recepcji jest dość kolorowa i spójna z naszym wizerunkiem.
Biuro jest bardziej wysublimowane i stonowane – dopiero po otwarciu
niektórych drzwi można zobaczyć tzw. „twist”: kreatywny napis na
ścianie, zegar--nalepkę, kolorowy fotel babuni, ścianę wyciszoną
poduszkami czy tę, po której pracownicy mogą pisać kredą.
W jaki sposób biuro odpowiada charakterowi waszej pracy? Czym kierowała
się pani, przydzielając poszczególne piętra i miejsca działom?
– Tutaj zdaliśmy się na specjalistów. To architekci zaprojektowali
przestrzeń tak, aby działy były odpowiednio podzielone i zorganizowane,
żeby drukarki były w osobnych pomieszczeniach, a każdy miał w miarę
blisko do kuchni i kawiarenki. Mamy odpowiednią liczbę sal
konferencyjnych, salek do cichej pracy i budek telefonicznych.
Zrezygnowaliśmy też z zestawiania więcej niż dwóch biurek razem.
Jak często pracownicy mają szansę korzystać z pokoi relaksacyjnych?
– Nie mamy specjalnego pokoju relaksacyjnego. Do tego celu służą kuchnie
(w jednej mamy piłkarzyki, w drugiej Play Station) oraz kawiarenki.
Pracownicy mogą korzystać z tych miejsc według własnych potrzeb i
uznania.
Pełen artykuł można przeczytać ściągając darmowe
e-wydanie