newsletter
Plan, projekt, aranżacja
wydarzenia
Orgatec
23 październik 2012 / Targi

Największe w europie targi mebli, akustyki, oświetlenia, techniki i wykładzin do biura

Plac Zabaw

Tekst: Natalia Bursiewicz

W InventionLand powstaje co miesiąc 200 nowych produktów. Wynalazki rodzą się w niezwykłym biurze-laboratorium w Pittsburghu

Z zewnątrz budynek wygląda przeciętnie – standardowa, ceglana bryła. W środku mamy skrzyżowanie placu zabaw z wesołym miasteczkiem, w niczym nie przypominające biura. Na powierzchni ponad 6500 m² zgromadzono konstrukcje przypominające baśń, w której spełniają się marzenia. 230 osób pracuje tam wynalazki.
Choć biuro powstało dopiero cztery lata temu, zdążyło już zdobyć uznanie wielu prestiżowych magazynów i instytucji.
„Business Week” i Amerykańskie Stowarzyszenie Projektantów Wzornictwa Przemysłowego (IDSA) przyznały firmie najwyższą nagrodę w dziedzinie designu. „I.D. Magazine” wyróżnił InventionLand w kategorii 40 najlepiej wyglądających biur na świecie.


W biurze?

Zamiast tradycyjnych stanowisk pracy mamy rycerski zamek, domek na drzewie, but Guliwera, fosę i tor dla gokartów. Nie ma monotonii ani przekrzykujących się pracowników. Nie istnieje szablonowy podział przestrzeni.

Pracownicy i goście wchodzą do firmy przez nowoczesne lobby, w którym dominuje potężna, szklana lampa z motywem… cukierków piankowych. Dalej znajduje się sala, w której wyeksponowano opatentowane przez firmę produkty, przedstawiono historię rozwoju firmy i umieszczono bibliotekę. Tutaj zaczyna się przygoda – po naciśnięciu przycisku książki rozsuwają się, ukazując wejście do właściwego biura.

Lokal składa się z 16 działów zaaranżowanych w formie miasteczka poprzecinanego ścieżkami, drzewami i wodospadami. Biuro Georga Davisona, właściciela firmy, znajduje się w domku na rozłożystym drzewie, ponad strumieniem napełnianym wodą spływającą z pobliskiego wodospadu. Na werandzie z widokiem na całą przestrzeń odbywają się codziennie burze mózgów dyrektorów działów. Do zamku z wieżyczkami i obronnymi flankami, zwanego Inventalot, prowadzi most zwodzony nad fosą. Wejście zdobi oryginalny herb rodziny Davisona. W środku, w okrągłej sali z zabytkowymi krzesłami, odbywają się zebrania przewodniczących działu designu i spotkania z klientami. W pobliżu, w bucie Guliwera, mieści się „Zaułek Pielęgniarek”, gdzie są tworzone i testowane najnowsze produkty dla niemowląt. Obok, w modelu tradycyjnego domu, powstają artykuły gospodarstwa domowego. Stąd ścieżka, na którą pada światło z mosiężnych latarni, prowadzi do pirackiego statku – z jego masztu zwisa porwany żagiel. Ustawione na dziobie dębowe beczki pełniają funkcję biurek, tu pracują osoby odpowiedzialne za najnowsze gry i zabawki.


W przestrzeni InventionLand nie mogło też zabraknąć hali sportowej z koszami, bramkami i stołami do ping-ponga. Pracownikom dodaje tam otuchy grupa niezwykłych fanów – kartonowe sylwetki Alberta Einsteina i Supermena.

Dużą część biura zajmuje Motor Speedway – tor dla sześciu miniaturowych samochodów wyścigowych. Symbolizuje energię, dynamizm i szybkość działania firmy. Pod spodem jest garaż, czyli eksperymentalny warsztat, w którym powstają produkty związane z automatyką i motoryzacją. Za niewielkim stawem i wpadającym do niego wodospadem ukryta jest pieczara, w której rodzą się pomysły na akcesoria do survivalu, z sufitu zwisa potężna przynęta na ryby.

Inspirujemy twórców

Goerge Davison marzył o biurze, które byłoby w stanie rozwinąć kreatywność pracowników. Wiedział, że musi stworzyć przestrzeń zaskakującą, interaktywną i zabawną. Pomysł zrodził się podczas wizyty w Disneylandzie - postanowił przenieść go do firmy. Konsultował się ze znajomymi i pracownikami, ale i tak nikt nie wierzył w powodzenie projektu. Ale Davison postawił na swoim i w 18 miesięcy skonstruował jedno z najbardziej nieprawdopodobnych biur na świecie.

Głównym celem projektu jest maksymalne wykorzystanie potencjału pracowników. Świadczy o tym już napis nad wejściem: „Inspirujemy twórców”. Ludzie stanowią dla Davisona największą wartość. Żeby ułatwić i uprzyjemnić im pracę, w powietrzu unosi się zapach roślin, kwiatów i olejków. W całym biurze słychać ćwierkanie ptaków i szum wody. W niektórych miejscach można dostrzec nawet motyle. Przy każdym stanowisku znajdują się ergonomiczne fotele Aeron. Istnieje możliwość rozegrania meczu, obejrzenia filmów i koncertów, wypoczynku na trawie lub wędkowania. Tydzień pracy ograniczony jest do czterech dni. Davison uważa, że osoby zatrudnione w jego firmie i tak nigdy nie przestają pracować. Bez względu na to, gdzie są i co robią, utrzymują  mózg na najwyższych obrotach.


Wnętrze InventionLand inspiruje nie tylko pracowników. Przestrzeń wynajmują tu często inne firmy na szkolenia i warsztaty (dzień kosztuje 5000 dolarów). Są i takie, które budują w obrębie swoich biur „miniaturowe inventionlandy”, naśladując wybrane konstrukcje.
„W tym biurze nie ma negatywnych momentów” – mówi Davison. „Smutek, niepokój czy zmartwienie są zabronione. To kraina niekończących się pozytywnych emocji”. Według Davisona, człowiek podczas tworzenia często popełnia błędy i jest skazany na porażkę. Dlatego przestrzeń, w której pracuje, powinna poprawiać mu nastrój i zachęcać do kolejnej próby. Pracownicy mogą więc sami wybierać miejsce pracy, w zależności od potrzeby i nastroju.

Davison jest przekonany, że zabawa wspomaga kreatywość. Tak uczą się dzieci, dopiero szkoła zabija w nich inwencję i spontaniczność, wciąga w tryby reguł i schematów. Często przesiąkamy tym do tego stopnia, że zapominamy o satysfakcji, jaką daje nam wynalazczość. InventionLand pozwala wrócić do dzieciństwa, gdy można było bezkarnie bawić się i eksperymentować.   

Dodaj komentarz

Autor *
E-mail
Komentarz *
Dodaj 2 do 4 *