Rozmawiała Izabela Kamińska
Fotografie: Szymon Polański
Jak wyglądało pana pierwsze spotkanie oko w oko z firmą ProLogis?Po raz pierwszy spotkaliśmy się przy okazji projektu biura przy ulicy Szyszkowej. Było to zupełnie inne przedsięwzięcie, ale pozwoliło mi na poznanie struktury firmy od środka. Zdobyte doświadczenia okazały się niezwykle pomocne podczas tworzenia koncepcji siedziby w biurowcu przy ulicy Jana Pawła. Inwestor podkreślał, że projekt ma posiadać zupełnie inny charakter, musi być nowatorski, oryginalny, nie będący typowym biurem, co również dla mnie było szansą zmierzenia się z ciekawym wyzwaniem. Już wstępne projekty spełniły oczekiwania zarządu ProLogis, dlatego zaproszono mnie do współpracy.
Jaką marką jest ProLogis? Czy rodzaj działalności, jaką prowadzi, wpłynął na wygląd siedziby? ProLogis to marka bardzo nowoczesna, nieuznająca kompromisów, stawiająca na szybki rozwój. Niemalże każdy projekt jest, w pewnym sensie, odzwierciedleniem aktywności firmy, dlatego bardzo ważne są rozmowy z osobami pracującymi w danej strukturze. Inwestor ProLogis obdarzył mnie dużym kredytem zaufania, uwierzył w moje pomysły. Takie podejście w pewnym sensie zobowiązało mnie do pracy na najwyższych obrotach, podejmowania przemyślanych, z góry zaplanowanych kroków.
Czy inwestor miał duży udział w budowaniu tego projektu?Myślę, że bez pomocy
steering committee powołanego przez zarząd ProLogis nie udałoby się osiągnąć tego efektu. W procesie projektowania i dalszej realizacji szczególne miejsce odegrał projekt manager Jan Ziemkiewicz, a także pani Ewa Bodo. Osoby te wykazały się bardzo profesjonalnym podejściem i kreatywnością, szybko narodziła się między nami nić porozumienia. Wskazówki inwestora w pewnym sensie pozwoliły mi rozwinąć skrzydła, powstało wnętrze nie tylko ciekawe wizualnie, lecz także trafiające w potrzeby firmy.
Szarość i nieliczne akcenty barwne… Czy zastosowane kolory identyfikują markę?Biuro ProLogis jest bardzo oszczędne, nie ma tu wzorów, czy wielobarwnych elementów - nieco surowy, betonowy klimat i szary kolor stały się doskonałym tłem dla pozostałych elementów tworzących wnętrze. Ściany wykonano z czystego szkła, wykładzina na podłodze naśladuje strukturę ziemi. Wszystko rozgrywa się wokół odcieni szarości, którą różnicują różne struktury materiałów. Oczywiście był to zamierzony efekt, nawiązujący do budowlano-projektowego charakteru firmy. By uniknąć efektu nory, zastosowałem dużą ilość przeszklonych powierzchni doświetlających przestrzeń, pojedyncze akcenty barwne, a także umieściłem rośliny, które się świetnie komponują z całością. To wszystko sprawia, że biuro nie jest przytłaczające, a wręcz przeciwnie - posiada niezwykłą energię.
Miał pan wiele pomysłów na tę siedzibę?Pomysłów było dużo, ale i tak od początku wiedziałem, że ten będzie najlepszy i że ten chcę realizować. Oczywiście elementy dodatkowe ulegały zmianie, starałem się zastosować takie materiały i rozwiązania, które doskonale uzupełniają stworzony przeze mnie układ.
Inspiracje…Pracując nad każdym projektem korzystam ze swoich doświadczeń, inspiruję się wszystkim, co mnie otacza, naturą, światem przyrody. Czasem nawet zwyczajne rzeczy mogą pobudzać do działania i podsuwać ciekawe pomysły. Śledzę na bieżąco nowinki ze świata architektury, przeglądam magazyny, albumy. Staram się nie zamykać tylko na to, co robię sam - obserwuję również dokonania innych. Szczególnie inspirujące są podróże, oglądanie budowli na żywo, dotykanie, odkrywanie skali i doświadczanie przestrzeni.
Czy proces kreacyjny i jego realizację można podzielić na jakieś zasadnicze etapy?Oczywiście, że jedną z najważniejszych rzeczy, które musi zrobić architekt na początku tworzenia projektu, jest ustalenie harmonogramu, określenie konkretnych terminów, dookreślenie strony finansowej. Taki plan pozwala potem na konsekwentne realizowanie projektu i odpowiednie porcjowanie pozostałego czasu. W przypadku tworzenia biur, architekt nie jest tylko projektantem, ale również managerem. Musi koordynować pracę wielu ludzi, pilnować dotrzymywania terminów i pamiętać o budżecie. Tutaj niezbędny jest pewien rygor - brzmi to może trochę groźnie, ale projektant oraz jego współpracownicy muszą czuć, że wszystko jest pod kontrolą i dzieje się zgodnie z planem, bądź mamy opóźnienie i sytuacja wymaga podjęcia innych kroków.
Kubatura, światło, materiały, nietypowe rozwiązania - które zagadnienia były kluczowe podczas projektowania tej przestrzeni?Wszystkie elementy, rozwiązania czy materie, które tworzą wnętrze, są bardzo ważne, ale nadrzędną i najtrudniejszą kwestią w tym projekcie było rozwiązanie przestrzeni. Powstał model, jakiego nie ogląda się właściwie w żadnym innym miejscu, te tzw. „ciemne powierzchnie” (copy roomy, magazynki, serwery, szafy ubraniowe) stały się znaczącymi elementami architektury. W innych biurach są one ukrywane, zsuwane na drugi plan, sprytnie poutykane. Tu wręcz przeciwnie… Osoba wchodząca z zewnątrz nie ma jednak pojęcia, co znajduje się za tymi formami, jakie jest ich zasadnicze przeznaczenie.
Jaki efekt chciał Pan uzyskać stosując przezroczyste ścianki działowe?Bardzo zależało mi na dobrym doświetleniu wnętrza światłem słonecznym, nie chciałem w korytarzach stosować wyłącznie światła sztucznego, a na to mogło pozwolić jedynie zastosowanie przezroczystych przepierzeń. Ten zabieg ułatwił również łączność między pracownikami. Komunikacja jest tu podobna do tej, jaką daje
open space.
Proszę opowiedzieć o akustyce wnętrz.By wnętrze było komfortowe i sprzyjało skupieniu, niezbędne było wyeliminowanie wszelkich niechcianych dźwięków i pogłosu. Największą rolę odegrały tu akustyczne sufity podwieszane, doskonale tłumiące hałasy. Również ścianki działowe - mimo, że są bezszprosowe, nie ma w nich żadnych szczelin, poza tym są podwójnie szklone. Znaczącym elementem są też wykładziny dywanowe, które pozytywnie wpływają na akustykę wnętrz.
Siedzibę ProLogis charakteryzuje oszczędność form, barw i użytych materiałów. Zastosowane materie i kolory można w dodatku wrzucić do wspólnego zbioru o nazwie „nowoczesność”.Jak już wspominałem ProLogis jest firmą bardzo nowoczesną, ekspansywną. Stosując konkretne materiały, formy i układy, chciałem ukazać jej prawdziwy charakter. Poza oryginalnym efektem wizualnym, firmie zależało na stworzeniu biura nowej generacji również od strony technologicznej. W salach konferencyjnych zastosowaliśmy bardzo zaawansowane systemy audio-video, a także specjalne whiteboardy, działające na zasadzie dużych tabletów rejestrujących w formie plików elektronicznych projekty czy notatki wykonywane podczas spotkań z klientami, bądź konsultacji między designerami, programistami i inżynierami.
Każdy projekt to kolejne wyzwania, nowe umiejętności, innowacyjne pomysły. Które doświadczenie zdobyte podczas tego projektu było dla pana szczególnie ważne?Wszystkie projekty coś po sobie zostawiają i czasem trudno powiedzieć, która umiejętność, czy doświadczenie było najbardziej znaczące. W przypadku ProLogis na myśl przychodzi mi przede wszystkim stworzenie mapy, planu, wymyślenie niecodziennego układu. Przy okazji tego projektu miałem możliwość wykonania wielu niezwykle ciekawych i nieco szalonych pomysłów, o których realizacji nie mógłbym nawet zamarzyć. Tak było chociażby z betonowym, ważącym ponad tonę stołem w największej sali konferencyjnej. Zaprojektowanie tak monumentalnego mebla i jego realizacja jest ciekawym dokonaniem.
Czy siedziba ProLogis jest "elastyczna"? Możliwe jest rozbudowywanie tego obszaru?Naturalnie, zasada zastosowana w tej przestrzeni może być rozbudowywana, kolejne części mogą być dołączane i utworzyć przestrzeń gigantycznej wielości. Jeśli chodzi o strukturę, która istnieje wewnątrz przestrzeni, to nie jest ona przystosowana do przeobrażeń. Wszelkie modyfikacje i reorganizacje przychodzą bardzo łatwo w biurach typu
open space. Ta przestrzeń podzielona jest gabinetami. Zmiana ich wielkości czy położenia wymagałby sporych komplikacji i nakładów finansowych.
Przestrzeń ProLogis została stworzona dla pracowników, czy dla gości?ProLogis to biuro nowej generacji, odznaczające się nietypowością i niecodziennym podejściem do pracy, przy zachowaniu dużej funkcjonalności. Chillouty, przestrzenie cichych spotkań, pokoje projektowe, office roomy są wygodne i komfortowe dla wszystkich osób w nich przebywających. Firma ProLogis jest najbardziej znaczącym deweloperem na naszym rynku i pracuje w niej duża liczba osób. Do ich podstawowych działań należą częste spotkania, rozmowy z klientami i partnerami biznesowymi, dlatego kreując tę przestrzeń musiałem uwzględnić potrzeby i pracowników i gości.
Lubi pan kooperacje, czy jest pan jednoosobową orkiestrą?Najważniejsze elementy lubię projektować sam i sam o nich decydować. Oczywiście moi pracownicy również mają w tym swój udział. Często ja wymyślam główną koncepcję, a oni doprojektowują resztę. Czasem praca potrafi mnie tak bardzo pochłonąć, że przestaję być obiektywny i nie potrafię sam ocenić tego, co robię. Wtedy warto, by ktoś spojrzał na to świeżym, trzeźwym okiem i podsunął swoje uwagi. Zgrany
team i możliwość polegania na sobie to podstawa.
Każdy pana projekt posiada indywidualny, wyjątkowy charakter. Wbrew pozorom, każde wnętrze posiada pewne niuanse, charakterystyczne elementy, które świadczą o moim autorstwie, ale oczywiście dbam o to, by każdy projekt był szczególny i oryginalny. Każda marka ma inny charakter, inny styl, czym innym się zajmuje. Ja muszę być bardzo elastyczny i przede wszystkim słuchać, a nie narzucać. Z różnorodnością moich projektów wiąże się również mój młody wiek. Nadal poszukuję, chcę próbować różnych rzeczy, mierzyć się z nowymi wyzwaniami.
Czy projekt siedziby ProLogis zajmuje szczególne miejsce w pana dotychczasowych działaniach?Z pewnością. To bardzo ciekawy i niecodzienny projekt, zajmujący znaczące miejsce w moim portfolio. Był niezwykle konsekwentnie realizowany, bez większych przeszkód i niepowodzeń, co przełożyło się na jego jakość i efekt wizualny. Jest dokładnie taki, jak zakładałem na samym początku.
Gdyby mógł pan stworzyć to miejsce jeszcze raz, skorzystałby pan z obecnych pomysłów, czy byłoby to coś zupełnie innego? Jestem bardzo zadowolony z efektu, jaki udało mi się tu uzyskać. Uważam, że był to najlepszy pomysł na tę przestrzeń i z pewnością powtórzyłbym go jeszcze raz. Oczywiście każdy projektant patrząc na jakieś wnętrze z perspektywy czasu, potrafi wytknąć w nim masę pomyłek - w myśl zasady, że uczymy się na własnych błędach - ale w tym przypadku nie są to takie elementy, które zaważyłyby na całości.