
Rozmawiała: Izabela Kamińska
Projektant: Krzysztof Skłodowski z pracowni ksarchitekci
Gdy wraca pan pamięcią do projektu wnętrz dla Levi Strauss, to jakie jest pana pierwsze skojarzenie?
Gdybym miał wskazać jedno słowo, które byłoby najbardziej odpowiednie dla scharakteryzowania tego projektu, to z pewnością byłaby to „transparentność”. Owa przejrzystość w przypadku biura Levi Strauss posiada szerokie konotacje, odnoszące się nie tylko do zagadnień czysto projektowych. Transparentność silnie związana jest z polityką firmy otwartej, która nie ma nic do ukrycia, jej zasady działania są klarowne i uczciwe. Budowanie takiego wizerunku było kluczowe również w sposobie organizacji biura. Już sam biurowiec – Platinium I, w którym zlokalizowana jest siedziba Levi’s, posiada szklaną, przezroczystą elewację. Biuro nie zamyka się w obrębie swojego terytorium. Do jego przestrzeni należy także widok zza fasady budynku – panorama Mokotowa. Wewnątrz zastosowaliśmy przezroczyste ścianki działowe, które nie kroją wizualnie całości i nie zmniejszają jej o przestrzenie wydzielonych sal. Dzięki przezroczystości ścian całe biuro oświetlane jest naturalnym światłem, które przenika do wszystkich części przestrzeni.
Czy Platinium Business Park autorstwa warszawskiej pracowni JEMS, należący do zespołu zabudowy biurowej przy ulicy Wołoskiej, okazał się komfortowy podczas projektowania?
Przyznam, że nie był to łatwy budynek. Owa transparentność, o której wspominałem, jest dużym plusem, ale również utrudnieniem tej przestrzeni. Poza tym to dosyć sztywny biurowiec – rozmieszczone belki świetlne, systemy wentylacji, klimatyzacji narzucają określone reguły ustawiania przegród. Musieliśmy zachować trzon centralny, który stanowi wielofunkcyjny punkt biura, doprecyzowując tylko jego wykończenie. Dopiero cała reszta mogła być wynikiem projektowania opartego na zupełnie innym sposobie myślenia.
Czy Levi Strauss był wymagającym inwestorem?
Tak, ale dosyć szybko udało nam się dojść do porozumienia. Współpracowaliśmy z osobami zajmującymi się kreacją i modą, dzięki czemu posiadaliśmy zbieżne kierunki postrzegania wielu rzeczy.
Jak odnalazł się pan w branży odzieżowej? Czy tworzenie biura dla takiej firmy wymagało specyficznego podejścia, poznania bliżej jej działalności?
Wszystkie zlecenia staram się traktować jako swoiste wyzwania, dające możliwość zmierzenia się z nowym tematem. Aby wynikiem tej konfrontacji była możliwie najwyższa jakość, konieczne jest poznanie klienta, specyfiki pracy którą wykonuje. Każda działalność posiada właściwe tylko sobie cechy, które muszą mieć przełożenie na miejsce pracy. W przypadku Levi Strauss taką nietypowością była potrzeba stworzenia przestrzeni przeznaczonej do prezentacji kolekcji odzieżowych. Tak na prawdę miało być to miejsce wielofunkcyjne: na co dzień służyć jako poligon do działań dla projektantów, a w momencie wprowadzania nowych kolekcji przeistaczać się w wybieg dla modeli. Zorganizowaliśmy dwa tzw. show roomy oparte na otwartym planie, dosyć czyste i przestronne, z niewielką ilością mebli łatwo dających się przestawiać. To ubrania miały stać się „wypełniaczem” sal, elementem dominującym.
Jak wyglądała faza projektowa?
Jak to zwykle bywa, największą bolączką fazy kreacyjnej był brak czasu. Wykonaliśmy kilka projektów koncepcyjnych, z których we współpracy z przedstawicielami firmy Levi’s wybraliśmy te najlepsze. Oczywiście podczas realizacji pewne zagadnienia trzeba było zmieniać, ale były to raczej szczegóły. Przyznam, że ten projekt i realizacja były niezwykle spójne. Idee, które narodziły się na początku, urzeczywistniły się.
Czy mógłby pan dokonać podziału biura na konkretne strefy?
Ta przestrzeń zorientowana jest na trzy zasadnicze rejony: ogólno-recepcyjny – będący wizytówką firmy, skupiony na funkcjach reprezentacyjnych, wyraźnie zaakcentowany wokół trzonu komunikacyjnego, biurowy – skupiający biurka pracowników, zlokalizowany w rozległym open space, konferencyjno-ekspozycyjny – powstały w oparciu o najwyższe nakłady finansowe, przeznaczony do spotkań, kontaktu z osobami z zewnątrz, do prezentacji kolekcji.
Czy w siedzibie Levi Strauss pojawiły się jakieś jednostkowe rozwiązania, specyficzne tylko dla tej przestrzeni?
Tak, dla potrzeb Levi'sa we współpracy z firmą Espes został opracowany nowatorski system ścian szklonych. Chcieliśmy stworzyć system bezszprosowy, który jednocześnie będzie posiadał wysoką izolacyjność akustyczną. Powstała hybryda, która z zewnątrz wygląda jak tafla szklana, natomiast od środka ma drugi płaszcz szklany, rozdzielający poszczególne pomieszczenia tradycyjnymi ściankami gipsowymi. W miejscu dochodzenia ścianki gipsowej do zewnętrznej tafli szkła widzimy pod spodem tylko czarne tło, podobnie jak w szybach samochodowych, kiedy kryją elementy konstrukcji samochodu. Uzyskaliśmy dobre parametry akustyczne i rasowy wygląd.
Gdyby dziś miał pan wymienić elementy biura, które zdaniem pana szczególnie się udały…
Myślę, że podkreśliłbym wielofunkcyjność tego miejsca, konsekwentność działania, operowanie płaszczyznami, przenikalność.
…a projektowe niedociągnięcia…
Jak na tamte realia udało nam się uzyskać maksimum, ale dziś z pewnością wiele rzeczy zrobiłbym inaczej. Od realizacji tego projektu minęły już dwa lata, podczas których na rynek zostało wprowadzonych mnóstwo nowych produktów i materiałów. Poza tym moje CV powiększyło się o wiele projektów, które również wpłynęły na transformację mojego myślenia o przestrzeni biurowej.
Co pan myśli o koncepcjach, które zostały dodane w późniejszej fazie przez dekoratorki?
W pierwszym momencie miałem uczucie, że być może ja znam tę przestrzeń tak dobrze, że mógłbym to zrobić lepiej. Kiedy jednak dłużej o tym myślę, to wiem, że te dodatkowe elementy są wynikiem mody, która ewoluuje – odzwierciedleniem tego, co pojawia się w firmowych sklepach Levi Strauss. Ja stworzyłem kontekst, pewne ramy, które możemy rozpatrywać ponadczasowo, natomiast dodatkowe elementy są dekoratorstwem, rodzajem stroju nałożonym na te ramy.
Dziś zdjęcia realizacji dla Levi Strauss widnieją na stronie internetowej ksarchitekci, co chyba oznacza, że jest to ważny projekt w pana portfolio.
Oczywiście to bardzo znacząca realizacja, która wiele mnie nauczyła i zakończyła się dużym sukcesem. Związana była z nietypowym sposobem myślenia – połączenia funkcji biurowej z funkcją kreacyjno-projektową i pokazową. To nie jest do końca tylko biuro.
Czy od czasu powstania siedziby Levi’s dostrzega pan różnice w podejściu do przestrzeni biurowych?
Oczywiście. Widzę zmiany na różnych polach, ale szczególnie cieszy mnie modyfikacja podejścia naszego społeczeństwa do wyglądu i jakości miejsc pracy. Widoczna jest tendencja tworzenia biur bliższych człowiekowi, w których większą rolę odgrywa jakość materiału i rozwiązania funkcjonalne, aniżeli udziwniona forma czy tzw. efekciarstwo. Inwestorzy coraz bardziej angażują się w projekty, przytomnie myślą o wnętrzach, bo takie postępowanie procentuje. Dzisiejsze biura zaczynają być wynikiem procesu, kontaktu między inwestorem i projektantem. Od nas, architektów, zdecydowanie więcej się wymaga. Musimy szukać ciekawych rozwiązań, bo odbiorcy stale podnoszą projektowe poprzeczki. Nie chcę mówić o jakichś modach czy kierunkach, bo to są kwestie bardzo płynne i nie ma potrzeby ich definiować.
Dodaj komentarz