Izabela Kamińska: Czy projekt dla Alior Bank jest ważnym dokonaniem w zawodowym dossier Roberta Majkuta?
Robert Majkut: Oczywiście, jak każdy. Realizujemy tylko te projekty, które są dla nas ważne. Nieistotnych inwestycji po prostu nie przyjmujemy. Placówka Privitate Banking dla Alior Bank była niezwykle ciekawym wyzwaniem. Wymagała dużego nakładu pracy i fachowego przygotowania, ale dała nam również możliwość zmierzenia się z samymi sobą. Stworzyliśmy coś nowego, świeżego, poruszającego, a jednocześnie spójnego z funkcjonującą już na rynku koncepcją wizerunkową banku. Przestrzeń ta skierowana jest do ludzi niezwykle wrażliwych na aspekty estetyczne, dlatego dołożyliśmy wszelkich starań, by była ekskluzywna i wysmakowana. Robert Majkut Design specjalizuje się w przestrzeniach, które stawiają na wysoki próg wymagalności, na jakość designu, materiału oraz komunikatu wizualnego.
Jak doszło do nawiązania współpracy między Panem a Alior Bankiem?Zostaliśmy zarekomendowani przez White Cat Studio, firmę, która wykreowała wizerunek marki na poziomie identyfikacji wizualnej, stworzyła logo i całą tożsamość banku. Projektanci White Cat Studio przekonali zarząd Aliotr Banku, że aby poważnie wejść w sektor Private Banking, niezbędne będzie powierzenie projektu wnętrza osobie posiadającej duże doświadczenie w tworzeniu tego typu przestrzeni. Nieskromnie powiem, że w tym segmencie jesteśmy najlepszą firmą na rynku, dlatego Alior Bank szybko podjął z nami dialog i równie szybko udało nam się dojść do porozumienia.
Jak powstawał projekt? Czy było to wyzwanie wymagające wielu poświęceń?Chyba nie zdarzył mi się jeszcze projekt, który przebiegałby bezboleśnie i nie wymagał od nas stuprocentowego zaangażowania. Cokolwiek robimy, staramy się wkładać w to cząstkę siebie. Praca designera wymaga adekwatnego przygotowania, odpowiedzialności, przemyślanego, sensownego działania. To oczywiście wiąże się z odrabianiem lekcji i zgłębianiem tematu. Pewne koncepcje związane z projektem pojawiły się już przy okazji analizy wizerunku banku. Obserwując placówki detaliczne wiedzieliśmy, że musimy stworzyć coś zupełnie odrębnego od tego, co funkcjonuje do tej pory. Chcieliśmy, by to wnętrze było prestiżowe i bardzo eleganckie. Choć oczywiście nie mogło zabraknąć barw firmowych” a także motywu twarzy stylizowanego anioła.
Jakim inwestorem jest Alior Bank?Znakomitym. Jest oczywiście bardzo wymagający, ale w pozytywnym znaczeniu. Nasza współpraca układała się bardzo pomyślnie. Obydwu stronom zależało na jak najlepszym efekcie, chcieliśmy, by ta przestrzeń miała właściwą jakość, by w ferworze walki nie uciekło meritum sprawy. Nie mogliśmy pozwolić sobie nawet na najdrobniejsze błędy, czy niedociągnięcia. Alior Bank jest klientem bardzo świadomym. Przeznaczył duże pieniądze na projekt, który z punktu widzenia ogólnoświatowej gospodarki, był pomysłem irracjonalnym, zupełnie nieosadzonym w czasie. Szybko się jednak okazało, że ten segment rynku nie boi się kryzysu, posiada niezwykły potencjał i potrzebuje właśnie takich ruchów. Mam wrażenie, że duża część kryzysu jest straszną paranoją samonakręcających się opinii ludzi. Wielka w tym niechlubna zasługa mediów, które napędzają całą tę panikę - odprowadziły do różnych absurdów. Tworzenie banku od podstaw, według zasad, z uwzględnieniem tego, że owe wartości budowane są na lata, jest działaniem niezwykle rozsądnym. To kreowanie wizerunku, który ma funkcjonować biznesowo.
Design nie jest kosztem,
design jest inwestycją w określony rodzaj działania, który ma przynieść konkretne efekty. Z punktu widzenia rozwoju banku, tego, do kogo chce się docierać, jaką ma się ofertę, co chce się proponować, jest to działanie bardzo potrzebne. Opierając się chwilowym zawirowaniom i wichurom Alior Bank stworzył placówkę o bardzo ciekawym designie, z użyciem najlepszych materiałów, wierząc, że ma to istotne znaczenie w budowaniu relacji z klientem.
Przestrzeń Private Banking dedykowana jest ekskluzywnej marce i przeznaczona dla zamożnych ludzi. Czy są to optymalne warunki, by powstał ciekawy projekt?Pieniądze być muszą. Nie wierzę w bajki, że pod wpływem presji wszystko da się zrobić z dykty, sznurka i patyka. Takie zadania mogą realizować studenci na zaliczenie półrocza. Nie da się tak funkcjonować w realnym biznesie. Aby nastąpiła sensowna wymiana dóbr czy usług, potrzebujemy odpowiedniej jakości. Oczywiście zdarzają się projekty ograniczone budżetowo, fundusze są skromniejsze, jednak rozsądne. Racjonalnie trzeba tu przełożyć budżet na jakość. W przypadku Private Banking Alior Bank warunki były oczywiście optymalne, choć nie chcieliśmy, żeby zrodziła się tu jakaś bachusowa przesada. Na tym między innymi polega rola dyscyplinującego inwestora i świadomego projektanta.
Nie było tu żadnych ograniczeń finansowych?Każdy, kto inwestuje pieniądze, podchodzi do tego w sposób racjonalny. Oczywiście była tu jakaś dyscyplina budżetowa, choć tak naprawdę przedkładaliśmy jakość nad budżet. Pierwsze placówki tego typu, które potem stają się wzorcowe dla sieci podobnych, są oczywiście o wiele kosztowniejsze. Za próby, naukę, sumę doświadczeń trzeba niestety zapłacić. Tego nie unikną nawet najbardziej doświadczeni projektanci.
Czym się Pan inspirował podczas projektowania?Przede wszystkim identyfikacją wizualną Alior Banku, czyli znakiem i kolorystyką. By podnieść prestiż tej placówki, by wydawała się jeszcze bardziej dostojna, wyeliminowaliśmy barwę białą z logo i zamieniliśmy ją na dużą ilość koloru czarnego. Poza tym ślady rycia dłutem pojawiające się na twarzy anioła, kojarzące się z nadrukami na banknotach, wykorzystaliśmy jako rodzaj ornamentyki. Charakterystyczna dla tego miejsca jest trudność w osadzeniu go w czasie. Dzięki zestawieniu klasycznych mebli projektu Eamsów z lat 40. z elementami z XXI wieku udało nam się scalić nieintegrowalny z definicji czas. Ten zabieg zuniwersalizowania, bycia w czasie, miał na celu eskalację trwałości.
Czy jest to przepis na to, by wnętrzu niestraszny był upływ czasu? Nie, z pewnością nie ma takiej recepty. Tak jak nie ma przepisu na piękno czy mądrość. Dzięki temu wciąż obserwujemy rozwój, wciąż powstają nowe pomysły, wciąż mamy się czego uczyć.
Czy duży udział w powodzeniu tego typu projektów przynosi ze sobą wzrost doświadczenia? Ciekawsze pomysły rodzą się w głowach nowicjuszy, czy obytych designerów?Intencje banków, nawet jeśli są awangardowe, to nie mogą przekraczać pewnej akceptowalnej granicy powszechnego uznania czegoś za estetyczne lub praktyczne. Rynek tego typu usług nie jest polem do radykalnych eksperymentów, tutaj nie możemy pozwolić sobie na jakieś wpadki czy niedociągnięcia. By zapobiec tego typu błędom, niezbędny jest właśnie ten bagaż doświadczeń zdobywany przez lata pracy. Oczywiście młodzi, jeszcze niedoświadczeni ludzie, mają szansę na zrealizowanie czegoś interesującego, ale chyba lepiej się sprawdzają w przypadku zadań bardziej awangardowych, eksperymentalnych, bazujących głównie na pomyśle.
Co zdaniem Pana szczególnie udało się w projekcie? Samo wykreowanie tej specyficznej atmosfery, nastroju. Zapach, struktura, aura…To jest istota tej przestrzeni.
Czy już czas żeby mówić o jakichś zmianach?Myślę, że zawsze pojawiają się tego typu wnioski, czy refleksje. Już dziś pewne rzeczy warto by było zmienić, uprościć, ale są to drobiazgi, które na pewno nie wpłynęłyby na ogólny charakter tej przestrzeni.
W tym nietypowym biurze pojawiają się nietypowe meble... By wnętrze mogło w pełni zachwycać, konieczne było zastosowanie mebli będących integralną częścią całości. Takie meble nie istnieją jednak w katalogach żadnej z firm, zostały one specjalnie zaprojektowane z uwzględnieniem konkretnych materiałów. Wszystkie stoły, lada w recepcji, zabudowy meblowe, zostały wykonane według moich projektów. Jedynie siedziska Vitry projektu Eamesów i kanapy w lobby MOLTENI&C „Freestyle” są elementami gotowymi.
Kluczowym elementem tej przestrzeni jest światło…Wprowadzona przez nas duża ilość czerni do tego wnętrza wymagała zastosowania bardzo przemyślanego oświetlenia, by przestrzeń nie była przygnębiająca. Staraliśmy się tak zagrać światłem, by można było uzyskać dużo różnych nastrojów, a także stopniować poziom jasności w zależności od potrzeb, pogody, pory dnia, czy roku. Wiele źródeł światła jest ukrytych, świecą one tylko szczelinowo, bądź przedzierają się przez transparentne elementy.
Czy nasuwa się Panu jakiś termin, definicja adekwatna do tej przestrzeni?Chyba w tym przypadku trudno mówić o jakichś określeniach, pojęciach, epitetach, czy stylu, które mogłyby swym zasięgiem objąć, czy okiełznać tę przestrzeń. Poszukiwanie takich skojarzeń jest ścieleniem miejsca dla tego projektu w jakiejś szufladzie, czego z pewnością nie chcemy.
Ten projekt może być inspiracją dla podobnych przestrzeni, czy jest to pomysł jednostkowy?Projektanci zawsze się od siebie uczą, inspirują się. Wszyscy obserwujemy się nawzajem, oceniamy. Myślę, że tak samo jest i z tym konceptem.
Przestrzeń Private Banking Alior Bank jest ważnym krokiem na przód, jeśli chodzi o projektowanie wnętrz w naszym kraju?Z pewnością. Mam szczęście do projektów, które są progresywne na rynku, wyznaczają nową jakość przestrzeni komercyjnych. Tak było chociażby z Open Finance, Noble Bank, kinem w Złotych Tarasach. Te projekty przełamują pewne bariery, pchają nas w kierunku ucywilizowania w kulturze materialnej, podnoszenia wartości. Nie mówię tu nawet o kwestiach estetycznych, a bardziej jakościowych. Uruchamiają pewną procedurę standardów, które gdzieś na świecie obowiązują.
Podobno Alior Bank chce stworzyć kolejne placówki Private Banking w Katowicach i Krakowie. Czy Pan również będzie projektantem tych wnętrz?Całą ideą banku jest tworzenie sieci tego typu oddziałów, a moja praca polega na konsekwentnym planowaniu kolejnych placówek. Logiką kreowania wizerunku biznesowego jest spójność i konsekwencja, brak konsekwencji jest jednym z grzechów głównych.